Hukiem i mieczem
Tuż po
czternastej huknęły działa. Zatrzęsło się powietrze.
Po krótkiej kanonadzie w bój ruszyli konni. Pod
kopytami zadrżała ziemia i starli się woje. Czarne
krzyże przeciwko białemu orłowi. Tak jak sześć wieków
temu. Rycerskie obozy
stanęły na grunwaldzkich polach na
kilka dni przed rozpoczęciem bitwy. Drewniane warownie,
dziesiątki rycerskich namiotów, setki ludzi w średniowiecznych
strojach można było spotkać nie tylko na Polach
Grunwaldzkich, ale także na drogach i w pobliskich
wsiach. W inscenizacji
bitwy wzięło udział około 900 rycerzy, łuczników i
artylerzystów z pięciu krajów. Wraz z giermkami, białogłowami
i dziemi w obozowisku było ponad 3 tysiące osób
kultywujących tradycję Średniowiecza. A bitwa? Tak
jak przed wiekami. Znowu zwycięska dla Polski i jak
zwykle nie obyło się bez krwi. Kilku rannych,
kilkudziesięciu lekko poturbowanych, jeden ranny
odtransportowany śmigłowcem do szpitala. Widowisko po
raz pierwszy miało tak efektowną oprawę. Oprócz
tradycyjnych bombard i kartaczownic wykorzystano sztuczne
ognie. Nie do końca zgodnie z prawdą historyczną, ale
bardzo widowiskowa. Przez pole bitwy przebiegł płonący
człowiek. Była też doskonała oprawa słowno-muzyczna
i komiczne sytuacje: pies w krzyżackiej koszulce lub
koza w barwach polskiego rycerstwa. Zdaniem obserwatorów,
tegoroczne widowisko było najlepszym z dotychczas
wystawionych pod Grunwaldem. Inscenizację Bitwy pod
Grunwaldem oglądało prawie 30 tysięcy osób.
|